Atak USA na Wenezuelę i pojmanie Maduro [KOMENTARZ]
- snickerz4
- 4 sty
- 8 minut(y) czytania

W nocy z piątku na sobotę (godz. 2:00 czasu lokalnego, 7:00 czasu polskiego) w Caracas stolicy Wenezueli odnotowano głośne eksplozje i przelatujące nisko samoloty, co relacjonowali mieszkańcy stolicy. Jak się okazuje były to siły zbrojne Stanów Zjednoczonych, które zaatakowały instalacje cywilne i wojskowe.
„W (dzielnicy) La Carlota doszło do czterech eksplozji” – napisał na X dziennikarz wenezuelskiej gazety „Diario Vea” William Characo.
W wyniku ówczesny Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro ogłosił Stan Wyjątkowy oskarżając USA o atak na Wenezuelę. Rząd Wenezueli natomiast podkreślił, że celem ataku USA są złoża ropy i minerałów znajdujące się na terenie kraju.
"Prezydent Nicolás Maduro podpisał i zarządził natychmiastowe wprowadzenie w życie Dekretu, który ogłasza stan zewnętrznego zagrożenia na całym terytorium narodowym w celu ochrony praw ludności, pełnego funkcjonowania instytucji republikańskich oraz natychmiastowego przejścia do walki zbrojnej. Cały kraj musi się aktywować, aby pokonać tę imperialistyczną agresję" – napisano.
„Prezydent nakazał wdrożenie wszystkich planów obrony narodowej. Maduro nakazał wdrożenie dekretu o natychmiastowym przejściu do walki zbrojnej. Cały kraj musi zostać zmobilizowany, aby odeprzeć tę imperialistyczną agresję” – przekazał szef wenezuelskiego resortu dyplomacji Yvan Gil Pinto.
Prezydent USA Donald Trump szybko w swoich social mediach ogłosił przeprowadzenie "operacji wojskowej" w Wenezueli praz pojmanie i wywiezienie Prezydenta Wenezueli wraz z małżonką Cilią Flores z ich sypialni.
"Stany Zjednoczone Ameryki przeprowadziły z powodzeniem szeroko zakrojoną akcję przeciwko Wenezueli i jej przywódcy, prezydentowi Nicolasowi Maduro, który wraz ze swoją żoną został pojmany i wywieziony z kraju" - napisał w nocy czasu amerykańskiego na platformie Truth Social prezydent USA.
Dodał też: "Operacja ta została przeprowadzona we współpracy z amerykańskimi organami ścigania. "Szczegóły zostaną podane wkrótce".
Natomiast zastępca sekretarza stanu USA Christopher Landau przekazał, że prezydent Wenezueli, pojmany w sobotę wczesnym rankiem przez amerykańskie siły specjalne, "w końcu stanie przed sądem za swoje zbrodnie".
Rząd Wenezueli potępił działania USA wydając oświadczenie i podkreślając, że:
"odrzuca, potępia i denuncjuje przed społecznością międzynarodową najpoważniejszą agresję militarną dokonaną przez obecny rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki przeciwko terytorium i ludności wenezuelskiej w cywilnych i wojskowych lokalizacjach miasta Caracas, stolicy Republiki, oraz stanów Miranda, Aragua i La Guaira". "Celem tego ataku nie jest nic innego jak przejęcie strategicznych zasobów Wenezueli, w szczególności jej ropy naftowej i minerałów, próbując siłą złamać polityczną niezależność Narodu. Nie uda im się to" – czytamy w oświadczeniu. Wenezuelski rząd wezwał "wszystkie siły społeczne i polityczne kraju do uruchomienia planów mobilizacji i odparcia tego imperialistycznego ataku".
Reakcje świata na atak
Polski Rząd
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że analizuje przebieg wydarzeń w Wenezueli
"Poprosiłem także o bieżące analizy Departament Wojskowych Spraw Zagranicznych @MON_GOV_PL oraz przedstawicieli naszych wojskowych attachatów w krajach Ameryki Północnej i Południowej" – napisał szef MON na swoim koncie na platformie X.
Do Polski dotarły również informacje o przebywających w Wenezueli 11 polskich obywatelach przebywających w Wenezueli, do czego odniósł się Premier Donald Tusk:
Wyjechali do Wenezueli mimo wielokrotnych ostrzeżeń ministra spraw zagranicznych, aby nie odwiedzać tego kraju w związku z sytuacją wewnętrzną i ewentualnym konfliktem – stwierdził.
Zapowiedział też, że polskie władze będą analizować sytuację w Wenezueli i odpowiednio reagować.
Rzeczywiście 2026 r. zaczyna się od mocnego uderzenia. Jeszcze przyjdzie czas na analizę, jak to będzie wpływało na sytuację w naszym regionie – zaczął swój komentarz.
Premier podkreślił jednocześnie, że takie zdarzenia, jak to dzisiejsze, wpływają na cały świat – Więc będziemy reagować i przygotowywać się do tej nowej sytuacji – zapowiedział.
Placówka dyplomatyczna w Caracas jest na razie (…) bezpieczna, nic tam się w związku z atakiem nie wydarzyło, ale będziemy oczywiście tę sytuację monitorować i przekazywać wszystkie informacje do opinii publicznej, jak tylko coś nowego się wydarzy – zaznaczył premier.
Do sprawy o Polakach w Wenezueli odniosło się również Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a dokładnie jego rzecznik Maciej Wiewiór:
"Po podniesieniu 24.11.2025 r. przez MSZ poziomu ostrzeżeń biuro podróży organizujące wyjazdy na wyspę Margarita zawiesiło te wyjazdy. Na początku grudnia przy pomocy @RCB_RP wysłaliśmy także alert bezpieczeństwa na polskie numery zalogowane w sieci w Wenezueli. Apelujemy o pozostawanie w bezpiecznych miejscach i unikanie niepotrzebnego ryzyka. Obywateli RP niezarejestrowanych w systemie Odyseusz prosimy o kontakt z placówką: +58 412 262 21 65, caracas.wk.dyzurny@msz.gov.pl" – napisał w mediach społecznościowych rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Polityk Konfederacji Sławomir Mentzen porównał atak USA na Wenezuelę do ataku Rosji na Ukrainę, co oczywiście skrytykował. Jego wpis uznano za głupi i zaczęło się przypisywanie mu tzw. ruskiej onucy (nie zgodzę się z tym).
"Czekam na fikołki naszych ekspertów i polityków, tłumaczące, że atak USA na Wenezuelę i atak Rosji na Ukrainie to nie podchodzi pod żadna rubryka!"
Janusz Korwin Mikke wypowiedział się mniej więcej w podobnym tonie:
JE Donald Trump zaatakował Caracas (pewno dla odwrócenia uwagi...) i porwał JE Mikołaja Maduro, prezydenta Wenezueli, i Jego żonę. Do tej pory Amerykanie porywali tylko prezydentów bananowych republik w Ameryce Środkowej. Jakiś postęp jest...
PS. Wpisy o 7.10 i 10.40 likwiduję.
Przykład Wenezueli jest kuszący. Trzeba go tylko twórczo rozwinąć. Pora na porwanie JE Ludwika Ignacego "Luli" da Silvy, który sfałszował wybory, i zainstalowanie w Brazylii p.Jaira Bolsonaro, gnijącego w faszystowskich lochach. Niemcy porwą JE Karola Nawrockiego (który sfałszował wybory) i zainstalują w Warszawie p.Rafała Trzaskowskiego. A JE Donald Trump powinien był w 2020 porwać p.Józia Bidena, ogłosić, że wybory zostały sfałszowane - i oszczędzić Stanom 4 lat bidenizmu.
Inne kraje
Sąsiad Wenezueli Kolumbia, a dokładniej jej głowa państwa Prezydent Gustavo Petro zaapelował o pilne zwołanie posiedzenia ONZ:
"Caracas jest właśnie bombardowane. Zaalarmujcie świat: Wenezuela została zaatakowana! Bombardują rakietami" – napisał Gustavo Petro.
Rosja i Chiny oczywiście potępiły atak Amerykanów na Wenezuelę podkreślając, że to atak na ich sojusznika:
"Dziś rano Stany Zjednoczone dopuściły się aktu zbrojnej agresji przeciwko Wenezueli. Jest to głęboko niepokojące i godne potępienia. Preteksty uzasadniające takie działania są nie do utrzymania. Wrogość ideologiczna zwyciężyła nad pragmatyzmem biznesowym i chęcią budowania relacji opartych na zaufaniu i przewidywalności" – oświadczenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej.
Chiny zażądały uwolnienia Maduro. Resort chińskiej dyplomacji wydało oświadczenie na swojej stronie internetowej:
„Chiny wyrażają poważne zaniepokojenie przymusowym zatrzymaniem i deportacją prezydenta Maduro oraz jego żony przez Stany Zjednoczone. Działania Stanów Zjednoczonych w sposób oczywisty naruszają prawo międzynarodowe oraz podstawowe normy regulujące stosunki międzynarodowe, jak również cele i zasady Karty Narodów Zjednoczonych” — stwierdzono w komunikacie.
„Chiny wzywają Stany Zjednoczone do zapewnienia osobistego bezpieczeństwa prezydenta Maduro i jego małżonki, do natychmiastowego ich uwolnienia, zaprzestania działań wymierzonych w podważanie władzy wenezuelskich instytucji oraz do rozwiązania tej kwestii poprzez dialog i negocjacje” — zaznaczono.
Francja potępiła "operację" nazywając ją naruszeniem zasad nienaruszalności suwerenności.
Francuskie władze stwierdziły, że choć Maduro „poważnie naruszył” prawa obywateli swojego kraju, to sposób, w jaki przeprowadzono operację, podważa fundamentalne zasady prawa międzynarodowego.
Szef francuskiej dyplomacji Jean-Noël Barrot napisał na platformie X, że działanie prowadzące do pojmania Maduro „stoi w sprzeczności z zasadą nieużywania siły, stanowiącą podstawę prawa międzynarodowego”. Podkreślił, że „żadne trwałe rozwiązanie polityczne nie może zostać narzucone z zewnątrz”, ostrzegając jednocześnie, iż „narastające naruszanie” tej zasady przez stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ „będzie miało poważne konsekwencje dla globalnego bezpieczeństwa, nie oszczędzając nikogo”.
W podobnym tonie wypowiedziała się Marine Le Pen zaznaczając, że jest tysiąc powodów aby krytykować rządy Nicolasa Maduro określając go jako komunistyczny, oligarchiczny i autorytarny. Stwierdziła jednak, że Stany Zjednoczone naruszyły suwerenność Wenezueli i trzeba się temu sprzeciwić.
"Suwerenność państw nigdy nie podlega negocjacjom, niezależnie od ich wielkości, siły czy położenia”, a jest „nienaruszalna i święta”. Dodała, że rezygnacja z tej zasady w przypadku Wenezueli — bądź jakiegokolwiek innego państwa — oznaczałaby w przyszłości zgodę na własne uzależnienie.
Szefowa dyplomacji Unii Europejskiej Kaja Kallas natomiast stwierdziła, że Nicolas Maduro nie ma legitymacji do rządzenia w Wenezueli. Podkreśliła, że Bruksela stoi po stronie „pokojowej transformacji” w tym komunistycznym kraju. Czyli poparła działania USA.
„Unia Europejska wielokrotnie deklarowała, że przywódca Wenezueli Nicolas Maduro nie ma legitymacji do rządzenia oraz broniła pokojowej transformacji” – oświadczyła Kaja Kallas po rozmowie z sekretarzem stanu USA. Dodała jednak, że w „każdych okolicznościach należy przestrzegać zasad prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych”. „Apelujemy o powściągliwość” – stwierdziła.
Prokuratura generalna USA wydała akt oskarżenia przeciwko byłemu już Prezydentowi Nicolasowi Maduro i jego żonie zarzucając terroryzm i przestępstwa związane z narkotykami.
„Nicolas Maduro i jego żona Cilia Flores zostali oskarżeni w Sądzie Okręgowym Południowego Dystryktu Nowego Jorku. Maduro został oskarżony o zmowę narkotykowo-terrorystyczną, zmowę w celu wwiezienia kokainy, posiadanie broni maszynowej i urządzeń niszczących oraz zmowę w celu posiadania broni maszynowej i urządzeń niszczących przeciwko Stanom Zjednoczonym” – napisała Bondi we wpisie na portalu X, cytowanym przez agencję AP.
„Wkrótce staną wobec gniewu amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości na amerykańskiej ziemi, w amerykańskich sądach” – dodała prokurator Bondi.
„W imieniu ministerstwa sprawiedliwości USA pragnę podziękować prezydentowi Trumpowi za odwagę, by domagać się odpowiedzialności w imieniu narodu amerykańskiego, a także naszym dzielnym żołnierzom, którzy przeprowadzili niesamowitą i niezwykle udaną misję schwytania tych dwóch domniemanych międzynarodowych handlarzy narkotyków” – zakończyła prokurator generalna.
Prezydent USA Donald Trump zwołał konferencję prasową w związku z powyższymi wydarzeniami na której mówił o de facto zarządzaniu Wenezuelą, w celu przeprowadzenia bezpiecznej transformacji ustrojowej w tymże kraju (czyli wprowadzenie demokracji po amerykańsku, skąd to znamy). Nie powiedział kogo by widział na fotelu przywódcy kraju Ameryki Łacińskiej. Oczywiście mowa była też wydobywaniu i handlu ropą, w związku z czym będą tam stacjonować siły zbrojne USA.
Będziemy obecni w Wenezueli, jeśli chodzi o przemysł naftowy, ponieważ musimy tam być, wysyłamy tam naszą wiedzę specjalistyczną. Możemy więc potrzebować czegoś (obecności wojska-PAP), ale nie za dużo – deklarował Trump. – Będziemy wydobywać ogromne bogactwo z ziemi, a to bogactwo trafi do Wenezuelczyków i osób spoza Wenezueli, które kiedyś tu mieszkały, a także do Stanów Zjednoczonych Ameryki w formie rekompensaty za szkody wyrządzone nam przez ten kraj – dodał. Odniósł się do nacjonalizacji przemysłu naftowego i wywłaszczenia amerykańskich firm przez poprzednika Maduro, Hugo Chaveza. Zaznaczył, że „Ameryka nigdy nie pozwoli, aby obce mocarstwa okradały nasz naród lub zmuszały nas do wycofania się z naszej półkuli”.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział, że Maduro otrzymał wiele szans i „hojnych ofert” oddania władzy, lecz „zachowywał się jak dziki człowiek” i spotkały go konsekwencje. Rubio przedstawił los Maduro jako przykład tego, czym się kończy lekceważenie ostrzeżeń i gróźb Trumpa. Powiedział przy tym, że gdyby był na miejscu zaprzyjaźnionego z Maduro reżimu na Kubie, „byłby co najmniej zaniepokojony”. Sam Trump zagroził przy tym prezydentowi Kolumbii Gustavo Petro, którego również oskarżył o umożliwianie przemytu narkotyków do USA.
– On ma fabryki kokainy (…) On produkuje kokainę i wysyła ją do Stanów Zjednoczonych. Więc musi uważać na swój tyłek – powiedział Trump, odpowiadając na krytykę ze strony Petro dotyczącą interwencji w Wenezueli.
Analiza
Sekretarz Stanu USA Marco Rubio oświadczył, że Waszyngton nie wyklucza współpracy z ludźmi tworzącymi rząd Nicolasa Maduro pod warunkiem zmiany swojego stanowiska względem ich "operacji wojskowej" na ich Prezydenta unikając jednocześnie deklaracji poparcia opozycji.
„Stany Zjednoczone są gotowe współpracować z pozostałymi przywódcami Wenezueli, jeśli podejmą właściwą decyzję” – powiedział, komentując pojmanie Nicolasa Maduro przez amerykańskie siły specjalne.
Dodał również: „będziemy oceniać wszystko po ich (współpracowników Maduro) poczynaniach i zobaczymy, co zrobią […] Wiem jedno: jeśli nie podejmą właściwej decyzji, Stany Zjednoczone zachowają wiele możliwości nacisku”.
Według New York Times, podczas ataku zginęło min. 40 osób, nie zginął żaden Amerykanin jak podał Prezydent Donald Trump.
Komentarz
Obalenie Maduro z jednej strony jest dobre ( w teorii) ze względu na fakt, że Nicolas Maduro - od wczoraj były już Prezydent Wenezueli był to po prostu dyktator, który pomimo posiadania najprawdopodobniej największych złóż naturalnych w postaci ropy naftowej, której kraj w ogóle nie eksploatował, doprowadził (wraz ze swoim socjalistycznym poprzednikiem Hugo Chavezem, który przed śmiercią przekazał Maduro władzę) do totalnej biedy, inflacji, ludzie z tamtejszej klasy średniej są na dzień dzisiejszy na skraju bezdomności, a przeciwnicy polityczni prześladowani i likwidowani. W latach 50. i 60 XX wieku był to najbogatszy kraj Ameryki Południowej. Z związku z tym teoretycznie ta "operacja wojskowa" niby jest wybawieniem dla obywateli i nadzieją na wolność i demokratyczne rządy.
W praktyce jednak Trump już zapowiedział przejęcie władzy przez USA w Wenezueli i kontrolę nad krajem i niedopuszczenie do władzy osoby pokroju Maduro. Prezydent USA wspomniał też o eksploatacji złóż ropy, na których im zapewne najbardziej zależało, bo należy przypomnieć dlaczego obalono dyktatorów typu Hussein czy Kadafi i Assad, bo w tych krajach są złoża ropy naftowej, których ów dyktatorzy nie chcieli amerykanom udostępnić (zprezentować).
Nie kryję, że mimo tego, że Maduro był dyktatorem, to akcja wojskowa Trumpa totalnie mi się nie podoba, ponieważ to dowodzi, że można obalić (czy Rosja, Chiny, USA, Izrael inne mocarstwo) niewygodnego dla mocarstw władz lub wymusić działania korzystne dla nich, a niekoniecznie korzystne dla interesów danego kraju.
Jawnie tutaj widać, że Trump chce w Wenezueli zainstalować "marionetkowy" przychylny Amerykanom rząd i Prezydenta. Podobnie chce Rosja postąpić z Ukrainą (na co Trump dla sukcesu może się zgodzić), dlatego mają wojnę, bo aktualnie Ukraina i Zełenski chcą iść w kierunku Zachodu (UE i NATO).
Można się ze mną w tej sytuacji zgadzać lub nie, ale ja podzielam zdanie Sławomira Mentzena że akcja USA-Wenezuela to jest to samo co Rosja-Ukraina, z tą różnicą, że są to inne kraje inne kultury, inny mental, inne opakowanie i inne podejścia do obu sytuacji.
Zostawiam tutaj Was do przemyślenia.
Dziękuję za uwagę.
Źródła







Komentarze